Japonia 2012 – dzień 3 – Osaka

Osaka

Dzień rozpoczął się od niemiłej niespodzianki. Nie było już miejsc w Shinkansenie, którym chciałem jechać. Musiałem czekać dodatkową godzinę. I gdzie tu informacja z przewodnika, że Shinkanseny są takie drogie, że świecą pustkami? Później okazało się, że nawet nie wyszło tak źle, bo w hotelu byłem o 13, a check-in był od 14. I tak musiałem czekać. Podróż z Hiroshimy do Osaki (konkretnie do stacji Shin-Osaka) pociągiem SAKURA trwa 1,5 godziny. Czas ten wykorzystałem na drzemkę :)

Po rozlokowaniu się w typowym dla japonskich hoteli, klaustrofobicznym pokoiku udałem się „na miasto”. Do stacji Osaka jakoś dotarłem, ale później… Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że „zakręciłem się jak słoik”. Ponieważ nie chciałem kupować dziennego biletu na metro, postanowiłem wykorzystać swój JRPass i wyruszyć linią JR-Loop ułożoną dookoła Osaki. Jako przystanek docelowy wybrałem stację JR Namba. Ale skąd wyrusza mój „dyliżans”? Łaziłem, łaziłem, łaziłem i ni cholery nie mogłem znaleźć. Ale teraz już wiem. Pamiętajcie: na stacji Osaka linia JR-Loop rozpoczyna się na peronie 1 i 2. I tutaj znowu niespodzianka. Na wyświetlaczach na peronach występują te same pociągi, o tej samej godzinie na obu peronach. Z którego pojedzie? Z oby dwóch, z tym że z każdego w przeciwnym kierunku. Jak pętla to pętla. Gdzieś się muszą minąć.

Generalnie Osaka mnie przytłoczyła. W okolicach stacji Osaka i Umeda same wieżowce na powierzchni i drugie miasto pod nię. Jeszcze niegdy nie czułem się tak zabłąkany. Chyba nie lubię dużych miast.

W końcu dotarłem do stacji docelowej. Po spacerze kolejnymi uliczkami podziemnego miasta „Namba Walk” dotarłem do najdłuższej ulicy handlowej Shinsaibashi-suji. W całości zadaczona ściąga chyba wszystkich mieszkańców miasta. Tłumy niemiłosierne. Można tutaj znaleźć wszystkie rodzaje sklepów wraz ze stąjącymi w wejściach sprzedawczyniami nawołującymi klientów swoimi piskliwymi głosikami. Wrażenia – bezcenne.

Jeżeli wędrowcu zgłodniałeś podczas wydawania swoich ciężko zarobionych Jenów (lub innej waluty zamienionej na Jeny) możesz w tych okolicach również coś zjeść. Do tego doskonale nadają się dwie inne ulice. Dotombori, na której początku (od zachodniej strony) znajduje się Osaka Shochikuza Theater oraz Ebisubashi-suji. Obie z tych ulic oferują kuchnie chyba z całego świata od sushi pącząwszy, a na pizzy skończywszy. Można tutaj również pograć w Pachinko. Niestety nie próbowałem.

Osaka zaskoczyła mnie jeszcze jedną rzeczą. Mianowicie nie bardzo wiem, którą stroną się poruszać. W Hiroshimie chodziło się lewą. Tak jak samochody. Tutaj schody ruchome ustawiają ruch na prawostronny, ale później… chyba lepiej chodzić jak się chce i bardzo uważać. Tym bardziej, że jest na co uważać, ponieważ po chodnikach jeżdżą niezliczone ilości rowerzystów. Z zabójczą prędkością. Aż dziw, że nik mnie dzisiaj nie przejechał. A… oczywiście gdy zrobi się ciemno, to wbrew pozorom nie oznacza, że w rowerach automatycznie włączą się światła. W większości przypadków nie.

Zastanawiam się czy jutro nadal poruszać się po miejskiej dżungli w Osace, czy pojechać do Nary. Gdzieś przeczytałem, że kto będąc w Japonii nie odwedził Nary, to tak jakby nie był w Japonii. Wyboru dokonam rano.

start || dzień 1 || dzień 2 || dzień 3 || dzień 4 || dzień 5 || dzień 6 || dzień 7 || dzień 8 || podumowanie

Jedna myśl na temat “Japonia 2012 – dzień 3 – Osaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *