Montemor-o-Novo, Evora, Monsaraz, Estremoz – Portugalia dzień 4

Montemor-o-Novo

Dzień rozpoczęliśmy jazdą autostradą – azymut Evora. Ponieważ jednak widoki z autostrady są nijakie i monotonne szybko z niej zjechaliśmy. Krótko po zjeździe ukazało nam się wzgórze „ukoronowane” ruinami. Oglądamy? Jasne, przecież mamy czas. Miejscowości Montemor-o-Novo próżno szukać w przewodnikach. Całkowicie niesłusznie. Niewielkie miasteczko, z wąskimi uliczkami i zabudową typowo portugalską. Niestety rozwój miasteczka poszedł trochę w innym kierunku i widać na „starym mieście” odciśnięty ząb czasu. Mimo to warto jest zjechać z głównej drogi i zatrzymać się, choć na chwilę. Pospacerować uliczkami, wypić kawę, a na koniec wspiąć się na ruiny XV-wiecznego zamku. Zwieńczeniem wyprawy jest wspaniały widok na leżące u podnóża miasteczko i piękna panorama pagórkowatego terenu.

Evora

To jedna z najsłynniejszych portugalskich miejscowości. Otoczona murami obronnymi starówka wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Całą atrakcję trochę psuje fakt, że starówka nie jest wyłączona z ruchu kołowego, więc jedząc lunch w jednej z knajpek na Praca de Giraldo można nawdychać się sporo spalin. Również kelnerzy ekwilibrystycznie biegają między samochodami nosząc dania ze swoich restauracji do stolików usytuowanych na środku placu. Nie umniejsza to jednak piękna, które można tu spotkać na każdym kroku. Wąski uliczki, dekorowane domy. A i kiczu (handlowego) nie ma za dużo. Głównym punktem odwiedzin jest oczywiście Se (Katedra), której zwiedzanie niestety jest płatne. Dostępnych jest kilka wersji biletowych, więc można wybrać wariant dla siebie. My wybraliśmy wariant „rozszerzony” i za 3,50 EUR mogliśmy zobaczyć:

– taras widokowy, a właściwie dach katedry, na który prowadzą wąziutkie (brak możliwości minięcia się wchodzących i schodzących), bardzo kręte schody. Fajny punkt do uwiecznienia na zdjęciu panoramy Evory. Dodatkowa atrakcja – uderzenie dzwonu z odległości ok. 1,5 m – uuuuuuuuuufff,

– gotycki krużganek – świetne miejsce by na chwilę schować się przed wysoką temperaturą (chyba dzisiaj służy głównie temu, bo zaraz przy drzwiach stoi całkiem współczesny automat z napojami chłodzącymi). Obchodząc krużganek można natknąć się na cztery kamienne grobowce, w których pochowani są dawni biskupi. Na przeciwko schodów wejściowych znajduje się wejście na dach krużganki,

– katedrę „właściwą” – na nas zrobiła ogromne wrażenie, zresztą jak każda świątynia, szczególnie z tamtego okresu.

Ponieważ Evora kościołami stoi odwiedziliśmy również kościół Św. Antoniego, z którego nas przepędzono, bo trwało chyba mycie posadzki oraz kościół Św. Franciszka, z którego też nas delikatnie wyproszono ze względu na przerwę „obiadową”. Nie zwiedzaliśmy położonej tuż obok Kaplicy Kości, bo podobną „wystawę” widzieliśmy już w czeskiej Kutnej Horze i na czas jakiś wystarczy.

Było pewnie jeszcze wiele miejsc do zobaczenia, ale …

Evora – przydatne informacje:

– Katedra czynna – lato: 9 – 17:30, zima: 9 – 12:30 i 14 – 17 [17 czerwiec to jeszcze zima (sic!!!)],

– Katedra wstęp: 1,5 EUR tylko Katedra, 2,5 EUR Katedra i krużganek, 3,5 EUR Katedra, krużganek i taras,

– Kaplica Kości wstęp 2 EUR, czynna jak Katedra,

– parking w obrębie murów starówki płatny, lepiej zaparkować na jednym z wielu parkingów poza murami (bezpłatnie),

– jedzenie na starówce raczej drogie, np. sałatka z tuńczykiem (sałata, pomidory, cebula, konserwowe pieczarki, tuńczyk) 12,8 EUR, coca-cola 0,33 puszka 2,4 EUR, piwo 0,4 butelka 3,5 EUR.

Monsaraz

Najbardziej urokliwe miejsce dnia dzisiejszego. Wieś położona niedaleko granicy z Hiszpanią, której centralnym punktem jest zamek z XIII wieku – niegdyś twierdza templariuszy. Życie za murami toczy się jakby innym rytmem, a przed domami można spotkać mieszkańców w wieku niewiele młodszym niż same ruiny :) W centralnym punkcie zbudowano kościół, a vis a vis niego za niepozornymi drzwiami znajduje się urocza kapliczka. Stojąc twarzą do kościoła po prawej stronie, wśród zabudowań fortyfikacyjnych znajduje się chyba najstarsza arena do walki byków (podobno używana jeszcze od czasu do czasu). Z warownych baszt rozpościerają się przepiękne widoki na nieodległe tereny zalewowe i równie bliską Hiszpanię.

Estremoz

Nie wiem czy to już zmęczenie całym dniem zwiedzania, ale właśnie to miejsce jest naszym dzisiejszym największym zawodem. Z całą pewnością można znaleźć tutaj kilka atrakcji, jednak główna z nich, zamek z XIII wieku został przerobiony na Pausadas, więc oglądanie go nie było możliwe. Kaplica Św. Izabeli Aragońskiej jest czynna tylko do 17-tej, więc i tego punktu nie zaliczyliśmy. Uwieczniliśmy na zdjęciu marmurowy pomnik Św. Izabeli i udaliśmy się w drogę powrotną.

——————————————————

Podsumowanie

Dzisiaj licznik wybił prawie 430 km. Evorę trzeba zobaczyć, podobnie jak Monsaraz. Można również odwiedzić kilka innych zamków, które górują nad prawie każdą z wiosek położonych na trasie Monsaraz – Estremoz. Dzień zaliczmy do bardzo udanych.

 

Zobacz dzień trzeci                              Zobacz dzień piąty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *